środa, 14 maja 2014

Jak pech, to pech...



Jak ktoś ma pecha, to nawet w drewnianym kościele mu cegła na głowę spadnie... Najpierw usunęłam fotkę w swoim profilu. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale gdzie nie zajrzałam - wszędzie znak ,,zakaz wjazdu", a po mojej fotce, ani śladu... Wreszcie udało mi się ją jakoś przywrócić... Kiedy postanowiłam zrobić coś z samoutwardzalnej glinki, nic mi nie wychodziło. Nigdy z glinką nie miałam do czynienia. Rozwałkowałam więc placek i okleiłam starą, szklaną miseczkę czy salaterkę, bo ciekawa byłam jak to wyjdzie. Placek sechł na misce kilka dni. Myślałam, że zwyczajnie zdejmę go z tej miski? A tu okazało się, że przykleił się na wieki. No i zaczęłam odłamywać kawałek po kawałku, aż wreszcie część odeszła w całości. Miałam chęć to wyrzucić, ale pomyślałam, że może coś z tego fragmentu wykombinuję. No i wykombinowałam...




















A tak przebiegał proces ratowania glinianego szczątka...



















Nakleiłam suszone listki



















Pomalowałam wypukłości i całą resztę






















Gdyby nie odbity wzór miseczki, mogłabym zrobić z tego dużą muszlę...

5 komentarzy :

  1. O matko alem się uśmiała, Już widzę , że znalazłam pkrewna duszę, Uwielbiam posty pisane w Tym stylu i uwielbiam taka samokrytykę. !!! Jesteś rewelecyjna. Zastanawiam sie do czego by tu wykorzystać ten smętny resztek miseczki no coś sie pewnie wymyśli.
    Pozdrawiam serdecznie.... a resztek wyszadł całkiem niezły prawie jak porcelanka ręcznie malowana z Chodzieży.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, czy ten resztek z Chodzieży taki znowu smętny? No, zwyczajny kawałek skorupy...Ale za to ładny, bo pomalowany;) jak ktoś nie zna się na sztuce, to może pomyśli, że to jakieś archeologiczne znalezisko;) wytłumaczę, że tyle pozostało, bo reszta się rozsypała i jeszcze krocie zapłacą, żeby ten smętny resztek zdobyć;););)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ło matko,gdzie ja byłam jak mnie tu nie było :(
    Gosiu bardzo mi się podoba się skorupa,rodem z Chodzieży jak Anulka napisała.
    Grunt się nie poddawać,a TY ratowałaś i reanimowałaś ile wlazło.Ważne aby, iść do przodu, choćbyś miała setki takich skorup zrobić to za każdym razem wyjdzie inaczej i ciekawiej.
    Wielkie dzieło nie wyszło,ale za to jakie niepowtarzalne i nikt drugi na świecie nie ma "czeguś"takiego.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ło matko,gdzie ja byłam jak mnie tu nie było :(
    Gosiu bardzo mi się podoba się skorupa,rodem z Chodzieży jak Anulka napisała.
    Grunt się nie poddawać,a TY ratowałaś i reanimowałaś ile wlazło.Ważne aby, iść do przodu, choćbyś miała setki takich skorup zrobić to za każdym razem wyjdzie inaczej i ciekawiej.
    Wielkie dzieło nie wyszło,ale za to jakie niepowtarzalne i nikt drugi na świecie nie ma "czeguś"takiego.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musiałam to zobaczyć i nie żałuję :-)
    I patrz tak długo musiałaś czekać by oprócz Ani ktoś się jeszcze dopisał pod tym postem :-)
    Chodzież jak nic ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jestem niezmiernie wdzięczna za każdy komentarz pozostawiony pod moim postem i zawsze składam rewizytę wszystkim obserwatorom, Wasze komentarze są dla mnie bardzo budujące,bo dzięki nim mój blog ma szanse na dalszy rozwój. Dziękuję...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...