niedziela, 19 lutego 2017

Sztuka musi się wykrzyczeć



Rozbawiłam się na całego. A to z uwagi na fakt, że nie miałam okazji do stworzenia pracy wręcz eksplodującej wszystkimi kolorami tęczy. Z brokatami i innymi tworzywami, które błyszczą, mienią się, z ,,krzyczącymi” kolorami etc. Zazwyczaj tworzyłam prace stonowane, a przecież każdy chciałby się wreszcie twórczo wykrzyczeć ? Dlatego postanowiłam przejrzeć zabawy i wyzwania. I znalazłam bardzo kolorowe wyzwanie w 13arts, które bardzo mi się spodobało;) Popatrzcie tylko jak bardzo inspirujący jest sam banerek przygotowany do wyzwania;) Postanowiłam więc zdobyć się na odwagę i spróbować swoich sił w mediowym mixie. To moja pierwsza tego typu praca, ale zapewne nie ostatnia;) 


sobota, 18 lutego 2017

Zaprzyjaźnić się z foamiranem?



Z uwagi na fakt, iż rozłożyłam kartkowy ,,kram”, zrobiłam kartkę okolicznościową. Nie przepadam za tworzeniem kwiatków z foamiranu, ale tym razem ozdobiłam nimi swoją karteczkę. No bo tak sobie leżały od czasu, kiedy próbowałam pobawić się pianką... I przyznam szczerze, że nawet ciekawie wyglądają na kartce? Oczywiście kolorowałam je olejnymi pastelami;) A ponieważ w ,,Diabelskim Młynie pojawiło się wyzwanie kolorystyczne Zielonej Papierówki, postanowiłam dołączyć do zabawy i poszaleć z pastelową kolorystyką;) Tak wygląda paleta barw na banerku;)


środa, 15 lutego 2017

Papugowanie palcowych wygibusów




Dawno mnie nie było, prawda? I zapewne ta przerwa byłaby dłuższa, gdyby nie zabawa u DANUSI. Wypadało więc coś przygotować. Niczego wyjątkowego, czym mogłabym się pochwalić nie wymyśliłam, bo bardziej zafascynowana byłam sznureczkowymi splotami, które jak na złość mi nie wychodziły?! 

piątek, 27 stycznia 2017

,,Motać", to ja potrafię...



Chciałam Wam dzisiaj coś pokazać, ale sama nie wiem, co... Bo mam w zanadrzu parę rzeczy, które zrobiłam w grudniu ub.roku, ale jakoś nie chciało mi się pokazywać... Zapewne wydoroślałam, bo jak byłam mała, to wszystko pokazywałam. Tzn. wszystkim się chwaliłam;) .Dobrze, że sprostowałam to zdanie, bo jak mi wiadomo, to u niektórych zaraz myśli sprośne i oplute monitory... Tak, tak moje ,,poznanianki”. Nie ma co pluć na te dobrodziejstwa techniki, tylko oglądać i czytać, dopóki mam chęć pisania i pokazywania;) No to, zanim przejdę do innych spraw, to może najpierw pokażę Wam dwie deseczki do krojenia, które ozdobiłam kwiatuszkami z zimnej porcelany.



wtorek, 17 stycznia 2017

Szczęśliwy pech



Zaczęłam właśnie pisać o tym, jak poznałam ANIĘ, a ze śmiechu łzy z oczu już ciekną mi ciurkiem. Bo w 2014 roku akurat byłam blogerką z niecałym, trzymiesięcznym stażem i niewiele osób wówczas do mnie zaglądało. Niewiele? Nikt nie zostawił komentarza pod tym postem, tylko Ania?! Nie wiem, czy wystraszyli się mojej nieudolnej pracy, czy tego, że piszę wprost to, co mi ślina na język przyniesie... A może odstraszający był tytuł posta? Pewnie tak...Bo do dzisiaj to odczuwam, że co niektórzy widząc tytuły postów, omijają mojego bloga szerokim łukiem;) Tak,tak... To da się wyczuć, ale na zdrowy rozsądek, to przecież ja ponoszę odpowiedzialność za swoje tytuły, publikacje etc.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...