wtorek, 16 grudnia 2014

Mikołaj Nr 2?



Dzisiaj znowu otrzymałam prezent od Mikołaja?! A mówią, że Mikołaj jest tylko jeden... Nieprawda! Do mnie przysłał prezencik drugi Mikołaj? Czyżby Mikołajowi rozpruł się worek? Mam oczywiście na myśli ten z prezentami;) Grzecznie odebrałam paczuszkę od listonosza i dziękując nawet  dygnęłam, zupełnie jak przedszkolak;) Tym razem Mikołajem nr 2 okazała się Ania http://iwanna59.blogspot.com

Po otwarciu paczuszki skakałam jak nakręcana żabka;) Wszystko było tak pedantycznie zapakowane, że aż bałam się czegokolwiek dotknąć. Najpierw wyjęłam coś w żółtym opakowaniu. Okazało się, że jest tam śliczna choineczka. Chyba z papierowej wikliny, ale nie jestem pewna, bo tej techniki jeszcze nie opanowałam...

Potem w kopertce znalazłam ręcznie robioną karteczkę z życzeniami. Następnie ozdoby, czyli: brokatową kokardkę, gliniane nalkejeczki, bombeczkę, gwiazdeczką, aniołka, różowe cekinki i mnóstwo serwetek?! Ależ się cieszę, bo każda inna;) O takich marzyłam?!

Szkoda, że moje prace są najczęściej szklane, czy porcelanowe, więc wysyłka jest kłopotliwa, bo nawet ładnie tego zapakować nie można... Trzeba owijać stertami folii bąbelkowej, bo jak kiedyś zaobserwowałam, w jaki sposób pocztowcy obchodzą się z paczkami, to już widziałam w ilu kawałkach moje ,,malowidła” mogłyby dotrzeć do odbiorcy. Ale nie o tym chciałam napisać...

Chciałam bardzo, bardzo serdecznie podziękować  Anulce za te wszystkie śliczności! To takie miłe...  A teraz pokażę Wam wszystko, co było w mojej paczuszce;) 




















  


           BARDZO DZIĘKUJĘ CI ANIU;)

sobota, 13 grudnia 2014

Dziękuję Mikołaju;)



Wczoraj, niespodziewanie pojawił się u mnie listonosz. Taszczył pod pachą jakąś paczuszkę. Myślałam, że któryś z moich synów znowu coś zamówił przez internet? Już na wszelki wypadek szykowałam kasę, żeby zapłacić za kolejne ,,cholerstwo”... A okazało się, że odbiorcą paczuszki jestem ja?! Jejku, jaka to frajda?! Co prawda, najpierw przyłożyłam paczkę do ucha, aby sprawdzić czy nic nie ,,cyka”? No bo, w dzisiejszych czasach nigdy nic nie wiadomo... A następnie sprawdziłam, kto jest nadawcą.

Listonosz przebierając nogami, patrzył na mnie jak na idiotkę, ale tak się składa, ze razem chodziliśmy do jednej klasy w podstawówce. A więc, moje ,,idiotyzmy” już zna i to dobrze, bo kiedyś wsadziłam go do kosza na śmieci, bo za byle co ,,walił z otwartej łapy” po pysku. I jak trafiło na mnie, to władowałam kurdupla do kosza. A co? Zawsze tłukłam niegrzecznych chłopczyków... A, że on był akurat nieco mniejszy ode mnie, więc idealnie wpasował się do kosza, z którego za nic nie mógł się wydostać?!  A jeszcze poskarżył się wychowawczyni, więc ,,pacnęłam” go w łepetynę parę razy w ciemnym zaułku szkolnego korytarza. No i poskutkowało to pokornością...

I teraz rozumiem, dlaczego wczoraj tak cierpliwie czekał, aż ja sobie obejrzę paczuszkę? I przebierał tymi nogami, jakby ,,zawory” miał nieszczelne;) A jemu pewnie przypomniała się szkolna scenka? No, ale jak przytargał paczuszkę, to przecież w pysk by nie oberwał? No, chyba żeby ,,cykała”... To wówczas oddałabym mu ją z powrotem wraz z komendą; ,, noga, d..a, brama”. Ale przecież nadawcą tej przesyłki była Danusia?! Czyli Mikołaj-konspirator z dobrze wszystkim znanego bloga http://danutka38.blogspot.com/

Szybciutko, ale ostrożnie rozpakowałam pudełeczko. Oczywiście jak kurdupel już odjechał. I co w nim było? Cudo! Piękny, świąteczny stroiczek! I torebeczka z kolorowymi koraliczkami! I paseczki samoprzylepnych, kolorowych kryształków! I jeszcze dwie paczuszki! Myślałam, że to brokat, bo Danusia w komentarzu pod moim, po raz pierwszy zrobionym stroikiem pisała, żeby ,,pobrokatować” szyszki, a jak nie mam brokatu, to ona mi przyśle. No więc, nie rozpakowywałam małych paczuszek, bo pomyślałam, że brokacik zaraz rozsypie mi się po całym domu?!

Po dwóch godzinach skakania z radości i chwalenia się wszystkim wokół cudownym stroikiem, postanowiłam zobaczyć ten ,,brokat”... Paczuszki były zbyt za twarde, jak na brokat. A tak szczelnie owinięte samoprzylepną taśmą, że trudno było je rozpakować... I nie zgadniecie, co tam było?! Choineczka, dzwoneczek, gwiazdeczka i serduszko?! Nie znam się, ale to chyba zimna porcelana? Bo tak twarde, że ugryźć tego się nie dało...  I to wszystko udekorowane srebrnym brokacikiem?! No, po prostu same CUDA i CUDEŃKA?!

Nie wiem, czy zasłużyłam na taki piękny prezencik, bo za grzeczna to ja nie jestem, ale skoro go dostałam, to chyba nie ,,przeskrobałam” nic ponad normę?  Dziękuję Ci KOCHANY MIKOŁAJU z całego serca! I obiecuję, że od tej pory będę starała się mniej więcej być grzeczna... Myślę, że rozumiesz mnie MIKOŁAJU... No, bo nie zawsze mi się udaje być grzeczną dziewczynką... Ale postaram się. Obiecuję! Po tak pięknym prezencie, to już mi nawet mowę odebrało. Co chyba widać, słychać i czuć?

A teraz pokażę swoje CUDA I CUDEŃKA, bo wczoraj byłam za bardzo zauroczona i zabrakło mi sił, na podziękowania;) Jeszcze raz SERDECZNIE DZIĘKUJĘ CI KOCHANY MIKOŁAJU - DOBRODZIEJU;)










wtorek, 9 grudnia 2014

Stroik zamiast armii



O nie! Już żadnej Mikołajowej armii robić nie będę! Jestem po niej znudzona jak mops! Ja jednak nie nadaję się do ,,masówek” czy też ,,taśmówek”, bo od razu mnie ,,nosi”... Ale wynieść nie chce?! Z grobową miną przyjęłam do wiadomości, że potrzeba jeszcze kilka tzn. chociaż z dziesięć... Zrobiłam cztery. I wytłumaczę to tym, że szyszek już nie ma, bo... Bo nie ma i tyle! Powiem, że ,,skośnookie” wyzbierali na potrzeby tworzenia stroików dla Nas i już?! No, co ja zrobię, jak lubię zmieniać ,,technologię”?

Z całego tego ,,mikołajkowego obłędu” zupełnie przypadkowo wybrnęłam dzięki sąsiadce. Obiecałam  kiedyś, że zrobię jej świąteczny stroik na stół. I zrobiłam. Podglądałam u Danusi http://danutka38.blogspot.com/, jak robi te swoje świeczniczki, ale nie bardzo załapałam o co chodzi... Bo ona coś tam nadcinała w rolce po ,,toaleciaku”, żeby świeczuszka nie wpadła do środka, a ja wymyśliłam, że zwinę kawałki rolek i wepchnę do środka. I tak zrobiłam. A dół rolki ponacinałam, żeby przykleić do podłoża. Na wierzchu nakleiłam złote papierki, bo resztę i tak zakryły szyszki. Mam nadzieję, że Danusia nie wyskoczy mi teraz z monitora i będzie wrzeszczała, że podkradłam jej pomysł z ,,toaleciakiem”...

Danusiu, ja się ,,zrehabilituję” tą diabelską srebrną szarością! Tylko musi mnie ,,natchnąć”! Dlatego moje prace najczęściej wpadają do ,,żabiego gardziołka” na pięć minut przed zakończeniem zabawy;) No wybacz mi proszę te moje spóźnialstwo, ale jak nie mam weny, to nic nie zrobię?! I niech mi wszyscy piszą, że to ,,be”, że ,,mogłaś się postarać”, a ja i tak jestem zadowolona, że w porę zdążyłam. No bo, gdybym mojemu kochanemu ,,jury”  (vide; złotko) kazała na biegu napisać dobry felieton na jakiś tam temat, to nie wiem, czy pół nocy nie ,,kwiczałabym  leżąc na klawiaturze”?;) Muszę Wam dostarczać emocji  w postaci byle czego, bo w przeciwnym razie ,,jury” nie miałoby czego krytykować? Zabrakłoby im słów, by wyrazić te ,,ochy” i ,,achy”... A myślę,że dzięki moim ,,szybkościówkom” jakie by one nie były, zabawa jest fajniejsza, prawda?

Rozgadałam się, a o stroiku zapomniałam. No więc zapraszam moje kochane ,,jury” w całym składzie, by wygodnie rozsiadło się w fotelach i doszukiwało błędów;) Czekam na nie z utęsknieniem, bo nie lubię pochwał. A jeśli będą same pochwały, to następnym razem zrobię Wam psikusa w postaci jakiegoś ,,badziewia” i przekonam się, kto jest szczery, a kto nie;) Oj, no przecież żartuję;) Ale tylko czasami?! No to teraz pokażę Wam swój stroik, który będzie niespodzianką dla mojej sąsiadki;) I na zakończenie humorystycznie o niespodziankach;

Kumpel pyta kumpla; - Miałeś w tym roku jakąś niespodziankę? – Jeszcze jaką?! Moja żona i moja kochanka dowiedziały się o sobie!

Mam nadzieję, że mnie nie spotka taka niespodzianka;););)























Ta ostatnia fotka jest dowodem na to, co włożyłam do środka, żeby świeczuszki nie wpadły do środka i jak przymocowałam świecznik do podłoża;)

sobota, 6 grudnia 2014

,,Na bakier” z Mikołajkami



Dzisiejszy dzień, czyli  popularne ,,Mikołajki” jest dla mnie mało znaczący, bo z tego typu tradycjami jestem trochę ,,na bakier”;) Jednakże, prawie pół dnia spędziłam na zabawie z nimi, bo kiedy moja znajoma zobaczyła zrobione przeze mnie małe choineczki z szyszek – prosiła, abym zrobiła jej kilka na prezenty dla znajomych. No więc, zrobiłam. Wcześniej Wam je oczywiście pokazywałam, a potem powędrowały do dziewczątek, które brały udział w zabawie ,,Podaj dalej”;)

I dzisiaj w związku z Mikołajkami okazało się, że znajomej potrzeba ich  znacznie więcej?! Czas mnie naglił, więc szybciutko pomalowałam szyszki, a ich brzegi udekorowałam brokatem. Praktycznie każdą innym kolorem. Nie miałam czasu na ,,dzierganie” podstawek ze sznureczka i lakierowanie, więc wykorzystałam drewniane krążki, które dookoła pomalowałam złotą farbą. Na nie nakleiłam brokatowane szyszeczki i poszłam  na ,,łatwiznę” przyklejając z boku choineczek kupione Mikołajki.
 
Oczywiście, żeby je przykleić do podstawki, musiałam najpierw powyciągać druciki, które Mikołaje miały między nogami, ale dziurki w kroku na szczęście nie widać;) No i, żeby wypełnić puste miejsca między choinką o Mikołajkiem, pocięłam na kawałki jakiś tam kawałek złotego łańcucha itp. i przykleiłam po bokach, żeby wyglądały bardziej świątecznie. Łańcuch ma delikatne, mięciutkie końcówki, także Mikołajków łaskotał na pewno nie będzie;) Znowu te złote elemenciki są słabo widoczne, ale to ,,mały pikuś”. Najważniejsze, że ,,wyrobiłam” się w czasie;)

Miałam chęć jeszcze się nimi pobawić, ale z braku czasu puściłam je w świat. A listu gończego za nimi nie będę przecież wysyłała, aby wróciły do poprawki.... Niech piszą je nowi właściciele stroiczków, ale nie do mnie, tylko do Mikołaja;) Chociaż zdarza się, że Mikołaje piszą listy sami do siebie. Nie wierzycie? To już Wam to udowodnię;)

Przychodzi Mikołaj do lekarza i mówi; - Panie doktorze, coś złego się ze mną dzieje, bo sam do siebie piszę listy. – A kiedy ostatnio Mikołaj napisał taki list? – pyta lekarz. – Wczoraj – mówi Mikołaj. – A co w tym liście było napisane? – pyta lekarz. – Jeszcze nie wiem, dopiero jutro przyniesie go listonosz. 

A teraz pokażę Wam te swoje choineczki z Mikołajkami....














Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...