środa, 29 lipca 2015

Lubię trochę ,,pogłówkować"



Wciągająca jest ta technika tworzenia karteczek. Dlatego, z ciekawości przejrzałam blogi z karteczkowymi wyzwaniami, bo chciałam znaleźć jakąś ciekawą tematykę i znowu trochę ,,pogłówkować".  Na blogu Craftowy ogródek znalazłam wyzwanie pt. ,,Wakacyjna pocztówka”. Oczywiście, wakacje kojarzą mi się z wodą, trawą, kwiatkami etc. I właśnie taką pocztówkę zrobiłam.

Uważam, że nie jest sztuką zrobić karteczkę, mając gotowe elementy. Być może, gdybym je miała, moja pocztówka byłaby ciekawsza... Ale czy nie jest sztuką, zrobić coś z niczego? Myślę, że tak. Bo np. musiałam ,,pokombinować”, by własnoręcznie zrobić kwiatuszki i to przynosi mi ogromną satysfakcję;)
Kartkę, a w zasadzie wakacyjną pocztówkę, zgłaszam na wyzwanie craftowego ogródka;)




























I pokażę jeszcze jedną, imieninową karteczka, która powędrowała do ANI. Pokazuję ją tylko dlatego, że Ania zamieściła już na swoim blogu jej fotkę, a ja zrobiłam więcej jej ujęć;)



















No i po karteczkach, czas na powrót do innych prac;) Bo jedna technika szybko mi się nudzi;) Także muszę co jakiś czas je zmieniać;)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Felieton



Myślę, że warto mieć świadomość tego, co tak naprawdę jest nam w życiu potrzebne, a co zbędne... Co nas cieszy, a co denerwuje i upokarza... I myślę, że warto dzielić się z innymi tym, co myślimy i czujemy... Nie oznacza to jednak, że każda moja publikacja na tym blogu - jest moim fochem. Należy traktować je z lekkim przymrużeniem oka...




                                                 NIE ,,PĘKAJCIE" KOBITKI...

                                                              
rys. Małgorzata O.
Co tak naprawdę znaczy słowo – równouprawnienie dla polskiej kobiety? Matki, żony, praczki, sprzątaczki czy też kochanki? Znaczy wiele, a zarazem jest bardzo bolesne. Tak samo dla babskich przeciwników, to temat bolący  niczym wrzód na tyłku...

Bo akurat na kobiecie spoczywa ciężar rodzenia dzieci, (który do przyjemnych raczej nie należy) potem jeszcze długoletnie wychowywanie potomstwa, wikt i opierunek. A jakby tego było mało, to i w pracy też za bardzo nas nie chcą, bo a to dzieciaki chorują i baby chodzą na zwolnienia lekarskie, a jak ,,bachorów" nie mają, to pewnie wkrótce będą miały...

wtorek, 21 lipca 2015

Potrzebny mi ,,kopniak"



Wczoraj pisałam o niechęci do tworzenia. Dzisiaj poczytałam Wasze komentarze, za które bardzo dziękuję, no i ,,natchnęło mnie”?! Zrobiłam karteczkę, którą postanowiłam zgłosić na pierwsze wyzwanie essy-floresy. Od momentu ogłoszenia wyzwania, bardzo zainteresowała mnie jego tematyka. Nie powiem, że łatwa, bo dosyć długo myślałam, co by tu wykombinować? I szczerze mówiąc, nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy... Ale lubię trudne wyzwania;) Po prostu: lubię ,,łamać sobie głowę”;) No i ,,złamałam”...

Widziałam prace, które powstały na to wyzwanie. Wszystkie piękne i pomysłowe;) A, że ja dopiero ,,raczkuję” w tej dziedzinie rękodzieła, boję się trochę, że zgłaszając swoją pracę ,,dam ciała”... No bo, moja wyobraźnia pracuje na tak wysokich obrotach, że chyba to właśnie jest przyczyną moich często nawracających niechęci do tworzenia... Ja po prostu mam sto pomysłów na raz?! I w rezultacie nie mogę niczego zrobić? Zaczynam i odkładam. I tak w kółko. Chyba jednak dobrze zdiagnozowałam swoje ,,twórcze choróbsko”;) Mnie po prostu potrzeba porządnego ,,kopa”, żeby wziąć się w garść.

Właśnie takim ,,kopniakiem” było to wyzwanie. A moja praca powstała z małych, płaskich kamyczków, zasuszonych roślinek i muszelek dyndających na sznureczkach;) Oczywiście nie posiadam artykułów z ,,essowego" sklepiku, ale wykorzystałam to, co miałam pod ręką. Czyli sztywną tekturkę, na którą nakleiłam morski widoczek, obramowałam go falistą tekturką i ozdobiłam wspomnianymi wcześniej ,,skarbami”, które kiedyś przywiozłam z nad morza;)

Zrobiłam kilka jej ujęć, aby w zbliżeniu pokazać Wam zasuszone roślinki, muszelki i kamyczki. No, oczywiście nie są to kolosalne głazy, tak jak widać w zbliżeniu, lecz malutkie i płaskie kamyczki;) A w pierwszej wersji, miał być fragment plaży. Już go nawet zrobiłam. I był na niej prawdziwy piasek?! Ale fala pomysłów sprawiła, że plaża wylądowała w koszu na śmieci, a zastąpiły ją kamyczki;) No i to jest jeden z przykładów mojego natłoku pomysłów.... Mam nadzieję, że ta praca trochę przypomina morskie klimaty? Jak myślicie? Ojejku, znowu ,,dałam ciała”, bo przecież tytuł brzmi ,,Morskie opowieści”;) Zawsze wszystko poprzekręcam... 

Tak sobie teraz myślę, że ja, to jak ta ,,osiemnastka” co by chciała i boi się... Pracę Wam pokażę, ale na wyzwanie jakoś nie mam odwagi jej wrzucić... Ale, raz ,,kozie śmierć”;) Poszalałam sobie bez efektu raz w art –piaskownicy, to teraz spróbuję w essach-floresach;) Podoba mi się ta nazwa, bo kojarzy mi się z takimi osobami, jak ja. Czyli porządnie ,,zakręconymi”;) No, kończę, bo przecież zapewne czekacie na dzieło mojej wyobraźni, a ja zamiast je pokazać ględzę w nieskończoność. Chyba najwyższa pora na kolejny felieton, to przynajmniej dam się ,,rozpasać” mojemu językowi;)


A oto moja praca, którą zgłaszam na wyzwanie pt.,,Morskie opowieści”;)





























  




















I na zakończenie polecam Wam sklepik essy-floresy, bo są tam naprawdę super rzeczy, których nazw jeszcze nie znam, ale mam nadzieję, że poznam;)














Dodatkowo pracę zgłaszam na wyzwanie Papelia;) Tam tematem są również ,,Morskie opowieści";)






















I sklep Papelia również gorąco polecam, bo jest bardzo przyjazny dla swoich klientów;) I jak dobrze zaopatrzony;)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...